wydaje się mocno przesadzone. Niemniej re-

— A gdyby pani obcięła sobie całkiem krótko włosy, zanim pani do nas przyjedzie?
Hope chwyciła ją za ramię i potrząsnęła.
- Nie pozwolę się obrażać. To tak okazujesz mi wdzięczność? Postąpiłem wbrew sobie
- Muszę nakarmić Karolinę. Może przygotuję lunch dla wszystkich? - zaproponowała.
- Wist z kamerdynerem. Moje marzenie nareszcie się spełniło.
podkreślającej słynną nieprzystępność wygląda jak swój własny cień. Ciekawe, od jak dawna
Boże, nienawidził Hope równie mocno, jak jej pożądał.
— Czy Nianie się rodzą? Czy one zawsze istniały? —
ciepłego łóżka. - Chwileczkę.
- To ja, Klara.
Zamrugała, odpędzając łzy, wzięła teriera na ręce i wsiadła do karocy.
- Obie jazgoczą głośniej niż pani pies.
Po raz pierwszy, odkąd wpuścił harpie do swojego domu, uśmiechnął się szeroko.
sprawy, że postąpił nagannie. To była chyba najbardziej rzucająca się w oczy różnica między

O matce. O brutalnym morderstwie sprzed czternastu lat, którego zagadki nigdy nie

- On nienawidzi różowego! Ostatnio mi powiedział, że wyglądam jak flaming. - Rose
materiału, który nadal tkwił we framudze okna.
- Co za różnica? Kochanka to kochanka.

- Co to za prawda... Ja tylko chciałem.

zaangażowania. Widzisz, urabiałem Danny’ego O’Grady od ponad roku. Powoli oswajałem
tak?
mówiąc, dopiero pierwszy, bo przyjechałem wczoraj wieczorem... Dziwne to miejsce, do

- Ja... nie będę tolerował takiego traktowania!

– Nie słyszę tykania. – Podniósł plecak i zmarszczył brwi. – Nic nie brzęczy. Do diabła,
– Dręczyciel! Oprawca! – zakrzyczała tak głośno, że aż zadrżały stojące na stole
pomogli mi. I Danny wcale nie siedział z założonymi rękami. Wysiadł z auta, pomógł założyć