stracił trochę ciała. Teraz najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, że bez dawnej masy

– Danny...
Popróbowała głośniej:
wybiegł z gabinetu i dołączył do Marge na korytarzu.
musiał on łez i krwi przelać, gromadząc taki skarb. (Zauważmy nawiasem, że za te same
karku po Wielkiej Szlacheckiej: szatki duchowne zadarte, nogami błyskamy, mnie się broda
Naprawdę próbowała mu pomóc – powiedział nagle. – Naprawdę zależało jej na
znaleźli przed drzwiami. Pozostałe naczynia zawierały makaron z serem, zapiekankę
zupełnie niewłaściwym sobie stylu.
jak pamiętamy, przy rozmowie w archiwum nie był obecny, a nawet w ogóle o niej nie
* * *
zastanawiając się, czy to możliwe, że usłyszą coś jeszcze gorszego.
– I jeszcze jedno – Quincy przerwał pełną napięcia ciszę. Popatrzyli na niego,
– A więc miałem rację! Danny nie zrobiłby czegoś takiego. No ale kto? Inny uczeń? Nie
– Nigdy nie dostałeś emaila od panny Avalon? – powtórzyła Rainie.

- No to zbierz się i wyjdź do niego.

zawodowych Quincy był ekspertem, ale w życiu prywatnym musiał się jeszcze wiele
pokażę.
Ale nikt nie narzekał. Wciąż nadjeżdżały samochody. Ogorzali farmerzy w niedzielnych

świętego i sprawiedliwego Wasiliska, lecz właśnie bazyliszka, koszmarnego wysłannika

Pomimo tych różnic stanowili z Jacksonem zgrany tandem. Pracowali razem od sześciu lat i nie zliczyliby, ile razy jeden drugiemu ratował tyłek. Obok Lily Jackson był jedyną osobą, której Santos na tyle ufał, by darzyć ją przyjaźnią.
tonem.
- Więc dowiedź tego. Skończ szkołę.

– Jest uzależniony od adrenaliny. Zaszedł zbyt daleko. Będzie chciał doprowadzić sprawy

- Skoro lord Kilcairn mówi, że lord Hannenfeld jest tu niemile widziany, to go nie
Lucien stał pośrodku biblioteki, twarzą do drzwi. Jego zmysłowe usta były zaciśnięte
- Jestem dziwną facetką. - Uśmiechnęła się. - Do następnego razu, Santos.